jaskolska-001

Jak dobrze wychodzić na zdjęciach? Powrót do korzeni

Zrozumienie tego, skąd wypływa nasza ”niefotogeniczność”, przyda się każdemu, nie tylko od wesela, ale także na co dzień. Bo przekonanie, że się źle wychodzi na zdjęciach, potrafi uprzykrzyć życie, zepsuć zabawę oraz zniszczyć pewność siebie. Zapraszamy na lekcję pokochania siebie – nie tylko na fotografiach!

Tekst: Ewelina Lewkowicz-Żmojda

 

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie niedawna sytuacja, której byłam nie tyle świadkiem, co uczestnikiem. Odwiedziłam dobrą znajomą, która mieszka w innym mieście. Nie widziałyśmy się z rok od czasu, gdy tańczyła na moim weselu. Tak szybko zleciało! (Pamiętacie Niepamiętnik Młodej? To mój, to ja;)

Zabrałam ze sobą aparat fotograficzny, by jej zrobić kilka zdjęć. Chciałam poćwiczyć umiejętności portretowe, a przy okazji sprawić mały prezent do ramki na komodzie. Wiedziałam, że w luźnej atmosferze, nie będę się krępować ani ja, ani znajoma. Stało się jednak inaczej…

Koleżanka, gdy tylko wyjęłam aparat, od razu zdecydowanie kiwnęła palcem, że mogę uwieczniać wszystko, tylko nie ją. No więc po tym, gdy sfotografowałam cały jej piękny dom, by mieć inspirację do aranżacji własnego, postanowiłam ją nieco rozluźnić i jednak przekonać do kilku zdjęć. Przecież nikt oprócz nas ich nie zobaczy, najładniejsze może pójść do ramki, a ogólnie to jest piękna (naprawdę) i nie ma się czego obawiać. Jej opór był jednak zdecydowany i na pytanie: Skąd wypływa?, usłyszałam odpowiedź: Bo ja koszmarnie wychodzę na zdjęciach.

Nie jestem fotogeniczna i basta

Skąd taka opinia u ślicznej dziewczyny? Może się na to składać kilka powodów.

Zacznijmy od portretów w szkole. Pamiętacie te grupowe fotografie klasowe? Pan fotograf cykał klasie jedno zdjęcie, potem brał każdego dzieciaczka po kolei, bez pytania stawiał na brzydkim tle i robił zdjęcie. Rodzice je potem nabywali, wstawiali w nieładną papierową ramkę od fotografa i tak szpeciło przez lata półkę, a nas wkurzało. Być może wtedy po raz pierwszy pomyśleliśmy, że „koszmarnie wychodzimy na zdjęciach”. A to po prostu zdjęcie było nieładnie „przyozdobione” w dekoracje, tło, rameczkę. My na nim wyglądaliśmy prawdopodobnie nawet okey.

Potem były lata, kiedy wywoływaliśmy z kliszy 24 lub 36 zdjęć: z wycieczek, urodzin, innych okazji i bez okazji. Umówmy się: w większości nie były to najlepsze fotografie… Przy użyciu lampy błyskowej, wyglądaliśmy jak zombie. Wtedy kolejny raz mogliśmy pomyśleć, że my i zdjęcia to inna bajka.

Coraz większy dostęp do cyfrówek sprawił, że fotki cykało się byle jak, byle gdzie i przez wszystkich. Nieważne światło, umiejętności. Fotki były i często straszyły. Choć super, że były. Pamiątka pozostała. Kulała jednak selekcja, a w zachwycie technologią, robiło się masę tych zdjęć. Potem pokazywało znajomym. Lampa błyskowa podczas nocnej imprezy znów nie przydawała uroku. Moja koleżanka i tym razem mogła się utwierdzić w przekonaniu, że coś dziwnego dzieje się z jej twarzą przy spotkaniu z aparatem.

Potem nadeszły wesela znajomych, po których oglądało się „reportaże”. Wydawać by się mogło, że pan fotograf zadbał tylko o parę młodą, by jako tako się prezentowała. A i to pozostawiało wiele do życzenia.

Koleżanka miała więc w życiu wiele powodów, by uwierzyć, że „koszmarnie wychodzi na zdjęciach”. Szkoda, że pechowo nikt jej nie przekonał jednym dobrym kadrem, że jest inaczej. Naprawdę wiele ślicznych twarzy podczas spotkania z aparatem, zmienia się nie do poznania. Nagle maluje się na nich strach, skrępowanie, nakładana jest sztywna maska. I błędne koło się zamyka. Trudno jest taką osobę rozluźnić, by pozostała sobą i po prostu się dobrze przy przy zdjęciach bawiła.

 

mame-001

Źródło: Malachite Meadow – Fotografia Ślubna

Ludzka twarz – nic piękniejszego

Dlaczego tak wielu ludzi żyje w przeświadczeniu, że jeśli zrobią głupią minę, źle wyjdą na zdjęciach, to świat ich wytknie palcami? Każdy fotograf przyzna, że aby pokazać klientowi jedno naprawdę dobre zdjęcie, na którym świetnie wyszedł, profesjonalista musi  czasami zrobić od kilku nawet do kilkudziesięciu ujęć. Podczas selekcji wybiera to najlepsze. Jesteśmy tylko ludźmi, a nie obrazkami z okładek. Żadna modelka z tych wszystkich, których twarze podziwiamy na billboardach i w magazynach, nie wyszła naturalnie pięknie na tych zdjęciach. A przynajmniej nie tak, jak ją widzimy. Niby wszyscy wiemy, że są to efekty zabiegów, a jednak nadal dajemy się nabrać magii manipulacji obrazem. Wszyscy lubimy patrzeć na idealne twarze (nawet jeśli nie istnieją w rzeczywistości). Problem polega na tym, że potem porównujemy siebie na zdjęciach do tych reklam i nabawiamy się kompleksów, które trwają latami. Czasami nawet do końca życia, nie pozwalając na złapanie dystansu do siebie. Czy zawsze musimy się tak kontrolować, ustawiać, pozować? Najlepsze zdjęcia często wychodzą spontanicznie, nawet nie doskonałym sprzętem, ale powstałe z wyczuciem chwili. Nie da się ich zaplanować.

 

da-0-01

Źródło: D&A Wedding Photographers

pr35-001

Źródło: Projekt35 Fotografia

Dystans, uśmiech, zabawa – koniec niefotogeniczności. Wracamy do korzeni!

Dlatego drogie przyszłe panny młode, drodzy panowie młodzi, drogie druhny i drodzy goście weselni. Zróbcie sobie prezent w postaci powrotu do korzeni. Przyda się zwłaszcza w pięknym dniu ślubu. Zrzućcie maski, pozy i kompleksy z przeszłości. Podpatrujcie, jak „pozują” dzieci – czyli nie pozują tak naprawdę:) Pomyślcie o sobie jak o ludziach, którzy podobnie jak wszyscy inni – na zdjęciach wychodzą raz gorzej, raz lepiej. Jesteśmy pewni, że każdy może wyjść pięknie, tylko to zależy od różnych czynników. Zaufajcie fotografowi, bo to on ma za zadanie wyłapać Waszą naturalność i ująć najlepiej, jak się da. Wybitne zdjęcia nie pokazują tylko idealnych rysów, wygładzonych twarzy. Za to odkrywają unikatowość, jednostkową prawdę, coś co wyróżnia nas od innych. Świat byłby bardzo nieciekawy, gdyby wszyscy wyglądali jak wygładzeni  (i wygłodzeni) na okładkach modele. A nawet jeśli wyjdziemy źle na danym zdjęciu, to nic się nie stanie, prawda? Nie lepiej myśleć o sobie ciepło, wrzucić na luz i dać się porwać chwili  – nawet gdy widzimy wymierzony w nas aparat? Niech strzela!

 

bajkowe-sluby0912812

Źródło: Bajkowe Śluby

fotografia-slubna-sesja-plenerowa-22

Źródło: Dawid Chatkiewicz Fotografia

Od dziś zapomnij, że ktoś Ci powiedział lub sam siebie w tym utwierdziłeś, że jesteś niefotogeniczny i niefotogeniczna. Każdy człowiek to odrębna historia, warta opowiedzenia. Fotograf Cię namierzył? Nie usztywniaj się i po prostu się uśmiechnij. Albo nawet nie uśmiechaj, ale zostań sobą.

Życzymy dystansu do siebie. Ułatwicie sprawę fotografom, a Wam z serca spadnie ciężar kompleksów. Czas odkurzyć półki myślowe i poczuć się naprawdę dobrze we własnej skórze. Wtedy polubi Was każdy aparat:)

 

Zdjęcie główne: Joanna Jaskólska Photography

 

 

 

 

Komentarze (3)

  • jaskolskajoanna@gmail.com'

    Świetny i niesamowicie potrzebny tekst! Kto jak nie my fotografowie ciągle słyszymy od cudnych ludzi, że boją się aparatu, że proszę nie roić, że będzie źle i już! A jeśli tylko para da się przekonać do bycia sobą wychodzi magia. Każdy powinien to przeczytać i dać się zaczarować <3

    Odpowiedz
    • Serdecznie dziękujemy za te słowa:)

      Odpowiedz
  • kontakt@bajkowesluby.pl'

    Znamy to aż za dobrze… Nie lubimy zdjęć, jesteśmy drewnem. I nasze ulubione zdanie: To co mamy robić? NIC! I to jest dla nas udana sesja! Tylko będąc zrelaksowanym, nieskupionym na aparacie i szczęśliwym będziemy podobać się sobie na zdjęciach. Nie ma nic gorszego niż sztywne pozowanie :).

    Odpowiedz

Napisz komentarz