zakup dodatków ślubnych

Zakup dodatków ślubnych na ostatnią chwilę – jak uniknąć paniki

Kwestia doboru dodatków ślubnych nie jest wbrew pozorom taka prosta. Często zakup welonu, biżuterii czy bielizny wydaje nam się tak trywialny, że odkładamy tę czynność na ostatnią chwilę. Po czym okazuje się, że właśnie te drobnostki przyprawiają nas o intensywny ból głowy na tydzień przed weselem…

Tekst: Oliwia Beker

Warto zwrócić uwagę na dodatki nieco wcześniej, tym bardziej, że oferta na rynku ślubnym cały czas się powiększa. Projektanci co rusz wymyślają nowe fasony, domy mody serwują swoim nabywcom nowe trendy, a sprzedawcy prześcigają się w liczbie i rodzajach sprzedawanych dodatków i dekoracji ślubnych. Nagle, w natłoku informacji i sytuacji ogólnej dostępności produktu, nie wiemy co wybrać! A czasu coraz mniej…

Jak się zorganizować, żeby o niczym nie zapomnieć?

Rada nr I – Planuj z głową

Takie kwestie organizacyjne jak sala weselna czy fotograf/kamerzysta, rezerwuje się z reguły na rok przed weselem, ze względu na trudno dostępne terminy. I to jest dobry moment, żeby zacząć myśleć o drobiazgach w kontekście całości. A konkretnie (na początek) o umiejscowieniu ich we właściwym czasie, czyli: rozplanowanie i  podział na części. Na przykład:  „ślub biorę w sierpniu, zatem zakup biżuterii i dodatków zorganizuję na spokojnie, razem z suknią w styczniu, makijażystkę znajdę w kwietniu, a tortem i kwiatami mogę zająć się w maju”. Nie ulega wątpliwości, że wyznaczonych już terminów lepiej się trzymać i skupić konkretnie na tym, co mamy zaplanowane w danym miesiącu. Łapiąc się za inne elementy, odkładając na później lub robiąc wszystko naraz, możemy narazić się na niepotrzebny stres.

Pomocnym gadżetem mogą tu okazać się planery ślubne, które są coraz bardziej popularne wśród narzeczonych szykujących ślub.  Z natury proste w swej budowie, jednakże skupiają całość na jednej stronie A4 i tym samym często stają się nieodzowną pomocą w samodzielnej organizacji wesela.

Rada nr II – Nie daj się zwariować

To, że produktów na rynku jest cały ogrom, a oglądanie pięknych zdjęć przed ślubem sprawia nam wiele radości – to wiemy.  Ale czy warto w nieskończoność przeczesywać strony sklepów  w poszukiwaniu, dajmy na to, najładniejszych kolczyków? Im więcej oglądamy, tym mniej nam się podoba i tym bardziej zindywidualizowanego pomysłu dla siebie szukamy.

Jak nie zatracić się w przyjemności oglądania, która z czasem rodzi w nas dezorientację?

Niezdecydowani, odkładamy sprawę na później, no bo przecież „mam suknię, najważniejsze z głowy, a buty (na przykład) to drobnostka , załatwię w jeden dzień”. Hm… Potem okazuje się, że moda na kolorowe buty ślubne nie jest jednak w Twoim guście, że wolisz tradycyjne białe i że do tego potrzebna jest jednak druga para białych balerinek „w razie czego” – do przebrania po dwunastej,  gdyby nogi pokłóciły się z obcasami i powiedziały stanowcze dość! A o białe i wygodne buty ślubne ze sklepu stacjonarnego (bo trzeba mierzyć) nie zawsze jest łatwo :)  Dlatego pomimo (jakże uroczej) gorączki przedślubnej i przyjemności długich przygotowań (które i tak Was nie ominą), polecamy finalnie podejmować decyzje na chłodno z odrobiną dystansu do szczegółu :)

 

 

Napisz komentarz