Jak usadzić gości weselnych, by wszyscy byli zadowoleni

Nawiązując do poprzedniego wpisu, dzisiejszy jest niejako jego kontynuacją. Długo szukałam klucza do nich wszystkich, nie chciałam chaosu i skoków z tematu na temat. Myślę, że logicznie każdy z nich wychodzi jeden z drugiego. Póki co 😉

Mili goście na świeczniku

Skoro już  goście zaproszeni, a my trwamy w błogim przekonaniu, że wszyscy potwierdzą swoje przybycie, powoli możemy zacząć się zastanawiać: Czy wujek i ten drugi wujek, choć jedna rodzina, to ze sobą już rozmawiają, czy urazy po politycznych przepychankach podczas świąt odeszły w zapomnienie? Czy ci znajomi, z tamtymi wytrzymają narzucone tempo toastów? A damskie wolne serca, kiedy męskich brak, to wolą razem się bawić, czy licząc na tych sparowanych – bo jak zabawa, to zabawa? A co z tą mniej znaną rodziną młodego? Kto z kim i dlaczego nie? Co dość oczywiste,  w tej kwestii bardzo pomocni okażą się rodzice, znający lepiej każdą ciotkę-ciotecznej-cioci Basi, czy po prostu, tak jak my, bezpośrednio bez zbędnych krępacji, rozmawialiśmy  z osobami, co do których mieliśmy wątpliwości, z kim chciałyby siedzieć.

Tu, a może tam?

Sprawa rozchodzi się o usadzenie gości weselnych. Powoli, nie znaczy na ostatnią chwilę. Ja akurat zrozumiałam to dwa dni przed ślubem, więc podzielę się tą cenną radą z Wami – o  tym, kto z kim i dlaczego nie, warto pomyśleć parę chwil wcześniej, w szczególności, kiedy planowane jest dość liczne (czytaj: powyżej 50 osób;-) wesele. A uwierzcie mi, sprawy mają się opornie, kiedy zdajecie sobie sprawę z ograniczeń – kto przy kim musi siedzieć, a kto nie może, jak blisko młodych wypada posadzić rodzinę, a jak daleko nie? Czy przy okrągłym stole zmieści się jeszcze ten jeden gość i nie będzie za ciasno, kiedy przy drugim coś pustawo?  Dobre usadzenie gości to połowa sukcesu udanego wesela, a co za tym idzie, zadowolona rodzina. Bo znajomym to wiadomo 😉

Udało się usadzić… choć nie do końca

W tym jednym względzie nie poszczęściło mi się, choć w perspektywie czasu i tak wyszło dobrze. Jest to taki malutki, już nawet nie drażliwy temat. Nauczył mnie, że wszystkiego na weselu nie da się przewidzieć. Do rzeczy: wuj postanowił, że przy tym stole nie usiądzie i koniec. Czy traktować to jako moje faux pas, że posadziłam  go akurat tak, będąc całkowicie nieświadomą pewnych antypatii, czy bardziej jego, jako gościa weselnego? Oceńcie sami. Ja jak to ja, wiedząc, że nic nie jest w stanie w tym dniu choćby grymasu na mej twarzy wywołać, podeszłam, powiedziałam co uważam, a całą mini-aferę w szybki i bezszelestny sposób załatwiła moja mama. Ostatecznie nawet cień tej sytuacji nie rzutował na zabawę wujka – odsyłam do wpisu o moich wspomnieniach z Tego Dnia. Tak – to właśnie ten wujek- przecinak, co to żadnej nie popuści 😉

Szczęśliwe stoliki

Zanim natomiast dokładnie rozplanujemy, gdzie posadzimy naszych szykownych gości, pozostaje kwestia w jaki sposób ich o tym poinformujemy. I tutaj do wyboru mamy: winietki, sztalugi/tablice lub podziękowania gościom pełniące zarazem rolę winietek – takie weselne „dwa w jednym”. My zdecydowaliśmy się na tablicę z listą gości przyporządkowaną do danego stołu. Ta opcja wydała mi się najbardziej spójną koncepcją mojej wizji wesela – wykorzystując motyw wianka z zaproszenia, umieściliśmy go na listach gości, w środku wpisując numer stołu. Do tego ta sama czcionka i kolory. Przy okazji takiego rozwiązania Pani Justyna – menadżerka sali, w której było nasze wesele, zasugerowała nam, by goście sami już zdecydowali , w jakim miejscu przy stole chcą usiąść. To była świetna podpowiedź!  Nam oszczędzająca cenny czas na skomplikowane wyszukiwanie kombinacji tysiąca usadzeń, a zapraszanym dająca więcej swobody i możliwości – bo choć gość ma narzucone towarzystwo, to w takiej konstelacji, jaką sam sobie wybierze (bądź jak dogada się z innymi). Z tego co zauważam, śledząc zagraniczne śluby i wesela, tam właśnie ten sposób „rozsadzania-nie-rozsadzając” gości jest najpopularniejszy. Dodatkowo często występują weselne „dwa w jednym”, gdzie w specjalnie do tego celu przygotowanym  miejscu , stoją  podpisane naszym imieniem upominki-podziękowania,  przy okazji pełniące funkcję winietek (np. słoiczek z miodem, podpisany na wieczku). Można łączyć tę opcję z listami gości, pogrupować winietki-podziękowania tak, by osoba biorąc upominek wiedziała, do którego konkretnie stołu jest zaproszona, bądź pozostawić gościom całkowitą wolność wyboru . Dość to pogmatwane, ale nie oszukujmy się – czym ciekawiej i inaczej niż zawsze, tym bardziej z Efektem Wow!


cute-and-clever-ideas-for-escort-cards

great-spring-wedding-ideas-of-rosemary-escort-cards

fresh-herb-wedding-escort-cards-ideas-you-may-love

glamorous-golden-succulent-escort-card-ideas

modern-polaroid-photo-escort-card-ideas

Źródło: http://www.tulleandchantilly.com/

 

Komentarze (2)

  • valheld@gmail.com'

    Ekstra artykul. Super ze wpadlem na te strone. Doceniam wysilek wlozony w tworzenie bloga i oczekuje na nowe posty. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Wysiłek nie mały, ale jaka radość i satysfakcja z tak pozytywnego odbioru!:) Dziękujemy bardzo:)

      Odpowiedz

Napisz komentarz