Nasz tytułowy „Kawaler do wzięcia” już zdążył się przyzwyczaić do akcji, w której uczestniczy, trochę ochłonął i dzieli się z nami pierwszymi wrażeniami. Czy żałuje decyzji wzięcia udziału? Czy poznał miłość życia? Wypytaliśmy go o to.
ZNP: Kamilu, no i jak wrażenia po tygodniu akcji?
Kamil: To był dobry tydzień, choć wiele namieszał – a raczej ta akcja z Kawalerem wiele namieszała, naprawdę wiele. Media zaczęły się interesować sprawą praktycznie od pierwszego dnia i choć nie myślałem, że akcja przyjmie formę jakiegoś anonsu czy dosłownie -„poszukiwania żony”, to tak to właśnie wygląda. Ale! Nie przeszkadza mi to, choć ciut inaczej to sobie wyobrażałem. Właśnie dlatego warto było uczestniczyć w tej akcji, bo wiem jak to jest, pomimo że moje wyobrażenia były inne. Warto doświadczać!
ZNP: Spotkałeś się z entuzjazmem, kibicowaniem, czy raczej krytyką?
Kamil: Ha ha, ilu ludzi, tyle opinii. Znajomi się dziwili, inni uznali za desperata, ale byli też tacy, od których dostałem propsy za odwagę. I to jest właśnie sedno całej akcji, bo to był też test dla mnie, co do mojej odwagi i powiedzmy – odporności na krytykę, więc jestem nawet zachwycony, że się pojawiła.
ZNP: Co na akcję Twoi rodzice?
Kamil: Moi rodzice zadzwonili do mnie z propsami po tym, gdy wywiad opublikował Kurier Poranny. Mówili, że ładnie wyszedłem i ten wywiad też spoko, ale z jednym moim stwierdzeniem się nie potrafili zgodzić i tak zaczęła się dyskusja z rodzicami na temat tego, czym jest miłość. Ha ha, niestety musiałem odpuścić, bo jednak staż związkowy jest nie do porównania. Potajemnie powiem, że nie zmieniłem własnego zdania i podtrzymuję wszystko, o czym mówiłem w wywiadzie…
ZNP: Nie miałeś wahania, czy dobrze zrobiłeś prezentując się jako Kawaler do wzięcia na naszej stronie?
Kamil: Tak! Miałem w momencie, kiedy ktoś mnie spytał, czy wiem na co się porywam i serio zacząłem się zastanawiać, jaki może być tego skutek, no i doszedłem do wniosku, że mogę sobie krzywdy tym napytać, ale mogę też komuś narobić krzywdy. To zrozumiałem i uważam na to bardzo, ale akcja jest jak najbardziej pozytywna i zrobiłbym to jeszcze raz, jakbym miał wybierać.
ZNP: Co najprzyjemniejszego Cię spotkało w tym całym zamieszaniu?:)
Kamil: Najprzyjemniejsze jest to, że przez napisanie kilku zdań, zainteresowałem swoją osobą kilka ciekawych osób, które się do mnie odezwały. To naprawdę przyjemne, gdy moje postrzeganie sfery związkowej jest przyjmowane w taki sposób. No i ważne dla mnie jest też to, że dzięki temu poznaję dziewczyny, które mają podobny pomysł na tworzenie związku.
ZNP: Pytanie najważniejsze – jaki jest odzew i czy poznałeś ciekawe osoby poprzez akcję?
Kamil: Odpowiedź wyżej. Ha ha! Tak, tak, tak! Zdecydowanie poznałem meeeega fajne osoby. Wiesz, po pierwsze trzeba być zakręconym, by uczestniczyć w takiej akcji, a druga sprawa to trzeba być zakręconym, by odpisać „kawalerowi”. Ja uważam to za coś wartościowego, dlatego z mojego punktu widzenia, odezwały się do mnie same wartościowe osoby. Nie chcę nikomu słodzić, no ale tak jest!
ZNP: Czy dziewczyny są otwarte w zawieraniu znajomości w ten sposób? Jakiego typu maile dostałeś?
Kamil: Jak najbardziej – są otwarte, choć tego nie da się tak łatwo określić. Wymieniłem kikadziesiąt maili z kilkoma osobami. Pytanie, ile było dziewczyn, które nie były na to otwarte, a chciały napisać. To działa raczej na zasadzie: swój swojego zawsze znajdzie. Ja byłem otwarty na taką akcję, więc znalazły się też dziewczyny otwarte na udział w tym „zamieszaniu”:) Proste.
ZNP: Były już jakieś spotkania w cztery oczy?
Kamil: To dobre pytanie. Na chwilę obecną powiem, że są mega fajne rozmowy i super tematy, najbardziej fascynuje mnie to, że bardzo zgadzam się poglądowo z dziewczynami, które napisały. Tak jakby przez mój wywiad wyczuły, jaki mam światopogląd. Bardzo fajnie jest móc pogadać z kimś, kto ma podobny sposób postrzegania świata. Sorry, uciekłem od pytania. Na razie świetnie mi się mailuje, a czy będą spotkania, to czas pokaże…myślę, że na pewno będą!
ZNP: Swoją postawą zainteresowałeś media, które o Tobie pisały. Nie masz z tym problemu?
Kamil: Nie mam żadnego problemu z mediami. Zaskoczyło mnie to zainteresowanie, bo serio rośnie ranga całej akcji przez to, że media to podłapały. Trzeba uważać, by sodówka nie uderzyła do głowy, ha ha!
ZNP: To co, wygaszamy akcję czy jeszcze chcesz być naszym Kawalerem do wzięcia?:)
Kamil: No to jeszcze niech trochę pośmiga na stronie. Dobrze mi u Was:)


